Galeria Fantasmagoria Logo

Wernisaż Marty Szymali - Bliżej wiatru 19.09.2015r

19 wrzesień 2015

 

Marta Szymala – urodzona w 1972 r w Lublinie, absolwentka Liceum Plastycznego w Krośnie. W latach 1993-1997 związana z wiedeńskim atelier Art & Restaurierung. Po kilku latach życia w magicznym Wiedniu postanawia wraz z mężęm powrócić w Bieszczady. Porzuca działalność artystyczną by zająć się kreowaniem wizerunku kultowej wtedy Oberży Biesisko. Organizuje koncerty, imprezy i pokazy o charakterze rozrywkowym ale również plenery malarskie, wernisaże. Wraz z mężem kupują swoje pierwsze konie, na świat przychodzi ich syn Filip. Oberża zostaje dostrzeżona na arenie Polski i plasuje się w 1 dziesiatce najlepszych restauracji pod względem klimatu. Dzieło życia wydaje się być na ukończeniu, Marta i Krzysztof święcą triumfy.

I wtedy właśnie do drzwi jej duszy puka nieśmiało Wena.

Kupuje posiadłość wiejską w najpiękniejszej wsi Bieszczadów Strzebowiska, buduje dom w stylu wiejskiej chałupy zagrodowej oraz stajnię na 8 koni, porzuca prowadzenie oberży i oddaje się malarstwu. Syn rośnie, mąż wedruję konno po górskich szlakach.

Po kilku latach przerwy nie jest łatwo wrócić do malowania, nawiązuje konatkty z artystami z całej Polski , na plenerach malarskich poznaje artystów z Austrii, Niemiec, Czech, USA a nawet z Chin. Interesują ją tylko Ci którzy zajmują się malarstwem sztalugowym, ma szczęście poznać osobiście i pracować przez chwile z wielkim Mistrzem Stanisławem Mazusiem. Pod wpływem jego malarstwa przewartościowuje swoje życie i dotychczasową twórczość.Mazuś podpowiada:"pracuj sama ,najlepiej w izolacji, nie pozwalaj wpływać na swoją ścieżkę artystyczną" te słowa zapadaja jej głęboko w duszy.Szuka i odnajduje siebie.Dostrzega wewnętrzne emocje, tęsknoty ,doznania estetyczne. Maluje szybko, lubi duże formaty, czyste subtelne kolory.

Daje się prowadzić wenie, często dostosowywuje technike do tematu, bawi sie barwą ,strukturą ,stylem.

Malarka sama o sobie:

"Nie scigam się juz z fotografią, posiadłam umiejętność dobrego warsztatu, więc pozwalam pędzlom swobodnie tańczyć po płótnie.

Tematu konie nigdy nie porzucę, to od nich się wszystko zaczęło, to one mi dają inspirację ,uczą pokory i cierpliwości.

To ich pragnienie do bycia wolnym ,jest mi tak bliskie i pokazuje właściwy kierunek.

Chętnie też dosiadam moich koni. Jednak teraz  moje jeździectwo to przeżycia na pograniczu mistyki, szybciej ,wyżej ,lepiej ,to  nie dla mnie.

Pędzę ,ale nie ścigam się."

Galeria Zdjęć